* Amy *
Kończyłam właśnie jeść moje płatki, gdy dostałam wiadomość od mamy: ,, Amy przyjeżdżamy dziś do was. Będziemy około 13:00. ''
No fajnie mogli nas wcześniej uprzedzić, trochę byśmy posprzątały, ugotowały jakiś dobry obiad, a tak nie wiem czy się wyrobimy, jest już 09:00. Cieszę się jednak, że przyjadą, nie widziałyśmy się z nimi od naszego wyjazdu. Gdy jeszcze mieszkałyśmy w Nowym York'u nie mieli dla nas dużo czasu, ciągle tylko praca, ale i tak ich bardzo kocham. No, bo oprócz Nicky to moja jedyna rodzina.
- To może chodźmy po jakieś zakupy, w lodówce jest pusto. - zaproponowała Nicole, gdy włożyłyśmy miski do zmywarki.
Zgodziłam się, musimy coś przygotować na ich przyjazd. Z zakupów wróciłyśmy po godzinie, zostało mało czasu więc od razu wzięłyśmy się do pracy. Ja zaczęłam robić obiad, a mianowicie spaghetti. Natomiast Nicole deser - sernik. Do Nicole co chwilę ktoś wydzwaniał, ale ona nie odbierała. Gdy ją spytałam kto to, odparła, że nikt ważny. Dobra trudno, może potem się dowiem. Ledwo skończyłyśmy robić jedzenie i trochę ogarnęłam dom, a już usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Byli to rodzice. Jak zwykle elegancko ubrani, jak przystało na właścicieli wielkiej firmy.
- A co tak ładnie pachnie? - spytała mama, gdy tylko weszła do jadalni.
Gdy powiedziałyśmy jej, że to obiad, który same zrobiłyśmy, bardzo się zdziwiła. W naszym starym domu, a raczej apartamencie, mama nigdy nie gotowała, od tego mieliśmy kucharkę.
- O jeszcze serwetki, pójdziemy na górę po nie i zaraz wrócimy. - powiedziałam i razem z Nicole poszłyśmy na górę.
* Luke *
Od samego rana próbuje się dodzwonić do Nicole. I nic. Co ja jej zrobiłem? No nie wiem, może naprawdę się to za szybko zaczęło dziać. Rozmyślałem nad tym jeszcze dobre 20 min. kiedy chłopaki pojawili się w moim pokoju. Chcieli jak zwykle, zrobić próbę przed jutrzejszym koncertem. Ja nie miałem na to ochoty. No, ale co ja mam do tego, tak czy tak musiałbym iść. Wstałem z łóżka i przyszedł mi pewien pomysł do głowy. Może na razie wam go nie powiem. Nasza próba z przerwą trwała jakąś godzinkę. Następnie wziąłem kurtkę i wyszedłem. Po chwili usłyszałem Ashton'a :
- A gdzie ty się wybierasz ? - zapytał.
- No gdzie mogę iść !? Chyba tylko do Nicole. - odrzekłem zdenerwowany.
- Ale ja muszę Ci coś powiedzieć ... . - oznajmił.
W tym momencie zacząłem biec, coraz to szybciej. Mój najlepszy przyjaciel ciągle mnie gonił aż pod dom Nicky. Ale ja się nie zatrzymałem, tak bardzo chciałem przy niej być.
* Nicole *
Rozmawiałyśmy z rodzicami, śmiałyśmy się i próbowałyśmy mojego serniczka. Na prawdę dawno ich nie widziałam, stęskniłam się za nimi. Amy także się cieszyła z odwiedzin. Dla zabawy wszyscy zaczęliśmy grać w Monopol. Nagle usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami i krzyk :
- Nicole, Nicole daj mi drugą szansę, moja kochana Nicky, proszę ! - był to głos Luke'a, który wbiegł do naszego domu, krótkim korytarzem ciągnącym się od wejścia do salonu.
Następnie za nim, zobaczyłam Ashton'a, także zdyszanego. Ustali u progu drzwi do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy i zaniemówili. W pewnym momencie zaczął Ashton, jąkając się :
- Dzie ... ń dobry. Ja prze ... praszam za mojego przy ... jaciela, próbowałem go powstrzymać, ale nie dałem rady. To my już będziemy się zbierać. Do ... . - nie skończył, a nasi rodzice zaczęli się śmiać.
- A kim wy w ogóle jesteście ? - zapytał tata, cały rozbawiony.
- Oto są właśnie nowi koledzy. - odpowiedziałam.
Tamci nadal stali w drzwiach, jak jakieś pachołki. Mama zaprosiła ich do środka, ale wcale nie zareagowali. Amy poszła i pociągnęła Ashton'a za rękę.
Luke, Luke! - krzyczałam.
W końcu także złapałam go i zaprowadziłam na kanapę. Moja siostra przedstawiła tych dwóch cudaków. Rodzicom spodobali się, jednak nie zapomnieli o naszym William'ie. Rozmowa ciągnęła się godzinami. Ashton i Luke, nie byli zbyt rozgadani. Zaczęło się ściemniać, nasi rodzice zebrali swoje toboły i wyszli mówiąc do mnie i Amy :
- Do zobaczenia, Kochamy Was. W wakacje, również was odwiedzimy i przywieziemy wam małą niespodziankę.
...
Gdy wróciliśmy do salonu, chłopaki byli już całkiem żywi. Luke poprosił mnie, aby odprowadzić go chociaż troszeczkę. Zgodziłam się, a Ashton został z Amy. Wyszliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
- Wiesz, bo ja chciałem Ciebie przeprosić, za ten ostatni wieczór. Nie chciałem żeby tak wyszło. - zaczął się wykręcać.
Ja zareagowałam tylko cichym śmiechem. Na co on zapytał poirytowany :
- O co Ci chodzi ?
Ja nadal milczałam. W końcu dobiegł koniec naszego krótkiego spaceru.
...
- Cześć... Mam nadzieję, że mi wybaczysz. - powiedział Luke.
Podeszłam do niego i przytuliłam go, on odwzajemnił mi ten uścisk. I wyszeptałam mu na ucho :
- Ja też Cię lubię i nie zepsuj tego.
* Ashton *
Nie ma co, fajne miałem pierwsze spotkanie z rodzicami Am. To wszystko przez Luke'a, on jest taki niecierpliwy, a ja przez to wyszedłem na idiotę.
- Co taki smutny jesteś? - spytała Amy i uśmiechnęła się do mnie.
- Nie, zdaje ci się. - odparłem i zacząłem ją łaskotać.
- Przestań! - krzyknęła i zaczęła przede mną uciekać na górę, do swojego pokoju. Gdy tylko tam wbiegła, zamknęła drzwi i nie chciała mi otworzyć. ,,Nie, nie otworzę, wiesz jak mnie wkurza to twoje łaskotanie". Ale wkońcu udało mi się ją przebłagać. Wpuściła mnie do środka, a na przeprosiny dałem jej całusa i mocno przytuliłem. Potem usiedliśmy na podłodze i zaczeliśmy sobie żartować. Te miłe chwile przerwał telefon Am. Rozmowa była krótka, a w zasadzie to Amy się nie odzywała, tylko ta osoba z którą rozmawiała coś do niej mówiła. Gdy już skończyła, wyglądała na bardzo zdenerwowaną i zaczęła ciężko oddychać.
- Kto dzwonił? - spytałem zaniepokojony.
- Mój były, on ... on powiedział, że ... nadal mnie kocha i że zabije tego gościa, który się kręci obok mnie. - odparła, a z jej ślicznych oczu popłynęły łzy.
Starałem się ją uspokoić, ale ona była bardzo roztrzęsiona. Ciągle powtarzała, że on nie żartuje i że boi się o mnie. A ja? Cóż, nie znam tego gościa, nie wiem do czego jest zdolny, ale Amy mu nie oddam.
Cokolwiek by się stało, liczysz się Ty i tylko Ty.
Dopiero gdy wróciła Nicole, Am trochę się uspokoiła. Powiedziałem jej, że już pójdę, ale ona chciała bym został. Więc Nicole przygotowała mi posłanie na kanapie w salonie i wszyscy poszliśmy spać. Ja nie mogłem zasnąć, ciągle miałem przed oczami płaczącą Am. Myślałem także o tym Victorze, skąd on wie, że Am jest w Londynie ... .
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Ten rozdział tym razem jest dedykowany Piotrkowi, który czeka na tą dedykację kilka dni. :P
Sander XsX And Jane XaX ♥

jak tak dalej pujdzie to zakonczenia nie bedzie
OdpowiedzUsuńBędzie, będzie :)
Usuń