sobota, 10 maja 2014

Rozdział 10 : ,, Od przeszłości nie da się uciec. "

* Amy *
Było około 16:00, na dworze lało i szalała burza. Na dodatek jest jeszcze jakaś awaria prądu. No po prostu cudownie. W domu siedzę sama, bo Nicky poszła rano do Luke'a. Trochę się boję tak sama siedzieć w domu, zwłaszcza po tym ostatnim telefonie od Victor'a. Co jeśli on wie gdzie mieszkam? I co on sobie w ogóle myśli, rozstaliśmy się 2 lata temu, a on tu nagle dzwoni i mówi, że mnie kocha, no trochę za późno na takie stwierdzenie. O jeny, zapomniałam o Edwardzie, został na dworze, a on boi się burzy. Szybko zbiegłam na dół, założyłam kurtkę i wyszłam do ogrodu go poszukać. Nie było to łatwe, no i ten deszcz. Nagle usłyszałam przeraźliwy pisk kotka. Odwróciłam się i zobaczyłam jak leży na trawie, nie mógł się poruszać, bo wiatr złamał gałąź jednego z drzew, która spadła mu na łapkę. Gdy udało mi się go spod niej wydostać wzięłam go na ręce i szybko pobiegłam do domu. W środku owinęłam go kocykiem, był całkowicie przemoknięty.
Nalewałam mu właśnie mleko do miseczki, gdy gdzieś w pobliżu nastąpiło ogromne wyładowanie, w oknie zobaczyłam jasne światło błyskawic, a po chwili można było usłyszeć potężne grzmoty. Nie lubię takiej pogody, a zwłaszcza wtedy gdy jestem sama w domu. Aby trochę zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę z półki. Ze świata wampirów wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Może Nicole? Nie spoglądając przez wizjer otworzyłam drzwi ... i to był błąd.
- Witaj kochanie.
- Victor?! Co ty tu robisz?! Skąd masz mój adres?! - zaczęłam się wypytywać.
A on z uśmiechem na twarzy na te  wszystkie pytania odpowiadał. Okazało się, że w Londynie jest od tygodnia.
- Mogę wejść? - spytał.
A ja dopiero teraz dostrzegłam, że ma na sobie tylko T- shirt, w dodatku cały już mokry. Brązowa grzywka niestarannie opadła mu na czoło. Bałam się o co może mu chodzić, ale z drugiej strony nie miałam serca wyrzucać go na tą beznadziejną pogodę.
Wpuściłam go do kuchni, zaproponowałam ciepłą herbatę, on prawie się nie odzywał. Dopiero gdy usiadłam obok niego przy stole otworzył usta.
- Amy, ja nie mogę bez ciebie żyć. Kocham cię. Ta decyzja była największym błędem w moim życiu.
- Za późno, ja mam już chłopaka i bardzo go kocham. - odparłam.
Bardzo go wkurzyła ta odpowiedź, zaczął krzyczeć, że Ashton jest nikim, i jeszcze dużo gorsze rzeczy.
- Chyba się nie dogadamy, wyjdź. - powiedziałam.
Wtedy on wstał z krzesła, lecz wcale nie skierował się w kierunku drzwi lecz podszedł do mnie i delikatnie mnie pocałował.
- Kocham cię.
- Wyjdź! - krzyknęłam i wkurzona ruszyłam otworzyć drzwi.
Nie protestował, poszedł za mną, lecz wychodząc powiedział mi, że to nie koniec, on tak łatwo nie odpuści.

* Nicole *
Rano nie mogłam spać, to wszystko przez ten głupi deszcz, walący w parapet. Zeszłam na dół zjeść śniadanie, w tym momencie dostałam 5 sms-ów, jeden za drugim, od Luke'a. Chciał się ze mną spotkać w parku i spędzić mile dzień z taką osobą jak ja. Oczywiście, że się zgodziłam. Gdy tylko się wyszykowałam, wyszłam z domu i szybkim krokiem ruszyłam na miejsce spotkania. Pogoda zaczęła robić się coraz to ładniejsza. Luke czekał już na miejscu, a w ręku trzymał moje ulubione czekoladki. Ten dzień na początku wydawał mi się wyjątkowy, ale następnie wszystko zaczęło się zmieniać. Nasze plany były takie, aby najpierw zaszaleć w Lunaparku, następnie iść na długi spacer, a na koniec wybrać się na romantyczną kolację. W wesołym miasteczku naprawdę dobrze się bawiłam, najciekawsza była jazda rollercoaster'em. Stojąc w kolejce do innych atrakcji zadzwonił mój telefon. Odeszłam na chwilę, by w ciszy porozmawiać. Dzwonił William :
- Hej. Co tam porabiasz? - spytał, gdy odebrałam.
- Cześć. Jestem w Lunaparku z Luke'iem. - odparłam.
- A dobra to nie będę przeszkadzał. Pa. - powiedział i odłożył słuchawkę.
Zaskoczona postanowiłam wrócić do kolejki, w której stał Luke. Ale wszystko naprawdę się zmieniło, zobaczyłam go przytulającego się do jakiejś innej dziewczyny. Zdenerwowana natychmiast uciekłam z tego miejsca. Nie chciałam także wracać do domu. Szłam prosto przed siebie nie zwracając uwagi, gdzie się znajduję w danej chwili. Ciągle wydzwaniał do mnie ten idiota. Gdy się zorientowałam, byłam w środku jakiegoś lasu. To było dziwne w Londynie nie ma żadnych lasów. Nie miałam przy sobie torebki, a telefon był rozładowany. Zaczęło się ściemniać. Próbowałam wrócić, ale nic z tego. Najwidoczniej tylko oddalałam się od mojego miejsca zamieszkania. Nastała noc. Kompletnie nie wiedziałam co mam robić, zaczęłam płakać, a mój lęk przed ciemnościami był coraz to większy. Chodziłam dalej szukając światła, ale tylko pogorszyłam sprawę. Potknęłam się o jakiś konar i zaczęła lecieć mi krew, całymi potokami. W pewnym momencie poddana położyłam się pod jednym drzewem i próbowałam zasnąć z nadzieją, że śmierć wtedy będzie krótsza i mniej bolesna. Zasnęłam ... .

* Luke *
Przez całą dzisiejszą noc śniła mi się jakaś dziewczyna, o szczupłej sylwetce i długich włosach. Nie miałem pojęcia kto to mógł być. Gdy tylko wstałem postanowiłem spędzić czas z Nicole, może zgodzi się zostać moją dziewczyną, naprawdę mi na niej zależy. Wysłałem jej kilka wiadomości. Pojawiłem się na miejscu jakieś 15 min. przed spotkaniem. W końcu doczekałem się zobaczenia Nicky. Pierwszy pomysł jaki wpadł nam do głowy było wesołe miasteczko. Świetnie się bawiliśmy. Stojąc w kolejce do ostatniej atrakcji Nicole odeszła na chwilę odebrać telefon, ja w tym czasie zobaczyłem moją byłą dziewczynę. To ona była z mojego snu, a właściwie nazywa się Sophia. Mieszka ona w Sydney i przyjechała na wycieczkę 5 dniową do Londynu. Gdy ją tylko zobaczyłem, zawołałem ją i przytuliłem, dawno jej nie widziałem. Byłem naprawdę szczęśliwy, nasz związek zakończył się jakiś rok temu, z powodu dzielącej nas odległości. Zaczęliśmy rozmawiać. W pewnym momencie zorientowałem się, że nie widzę Nicole w moim otoczeniu. Zacząłem jej szukać. W Lunaparku ani śladu po niej. Następnie pojechałem do jej domu, otworzyła Amy. Zapytałem się czy nie widziała swojej siostry. Ona także nie miała pojęcia, gdzie może się znajdować. Na dodatek nakrzyczała na mnie. Dzwoniłem też do chłopaków, ale nic z tego. W końcu nie wytrzymałem, poprosiłem ich żeby razem ze mną zaczęli jej szukać. Po 4 godz. pojechaliśmy na komendę powiadomić o jej zaginięciu. Następnie nie wytrzymywałem już tej presji, usiadłem i najzwyczajniej zacząłem ryczeć. Chłopaki chcieli mi jakoś pomóc. Gdy w pewnym momencie przypomniało mi się jedno miejsce ze snu, był to las. Wsiadłem do swojego samochodu i ruszyłem z prędkością 160 km/h. Gdy tam dotarłem była już 04:00 nad ranem, ta godzina była zdumiewająca. Bardzo dobrze znałem to miejsce. Zacząłem się oglądać. Przeszedłem prawie cały las, nagle zobaczyłem wilka. Nie bałem się go, wszystko było mi już obojętne. Podszedł do mnie i swoim nosem dotknął moją rękę. Zrozumiałem o co mu chodzi, tyle lat spędziłem z agresywnymi psami. Zaprowadził mnie do Nicole. Zobaczyłem ją w ciężkim stanie, dookoła niej znajdowało się pełno krwi, a sama była nieprzytomna. Zdjąłem z siebie bluzę i bluzkę, zacząłem owijać jej rany. Następnie zadzwoniłem po chłopaków i po karetkę. Na miejscu jako pierwsi pojawili się moi przyjaciele i oczywiście Amy. Podnieśliśmy Nicole i próbowaliśmy przenieść ją bliżej ulicy. Tylko postawiliśmy kilka kroków, a Nicky odzyskała przytomność.Otworzyła oczy, ale była zbyt słaba by coś powiedzieć. Patrzyła na nas z przerażeniem. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Moje serce zaczęło się już trochę uspokajać z tych emocji i biło wolniej. Gdy wyszliśmy, na miejscu stał ambulans. Wzięli ją i zawieźli do szpitala.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy nowego bohatera - Victora (jego krótki opis jest w zakładce). A co sądzicie o poście? Ja uważam, że Sander ma talent ~ Jane
Sander XsX & Jane XaX ♥

3 komentarze:

  1. Rozkręcać ie się a kiedy dedykacją dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw to trzeba się podpisać jak z anonima dajesz komentarz Piotrek :p

      Usuń
    2. W 100 % zgadzam się z Jane :*

      Usuń