niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 8: ,, Wracamy do rzeczywistości.''

* Nicole *
Wstałam wcześnie rano. Było przed 07:00. Najwidoczniej Amy też nie mogła spać, bo po chwili zapukała do moich drzwi. Pozwoliłam jej wejść.
- Cześć siostrzyczko. Co się dzieje ? - spytała, gdy zobaczyła moją minę.
- Ojj... Nie ważne. - odrzekłam i mocno ją przytuliłam.
Zauważyła, że coś nie gra. Po kilku jej naciskach, postanowiłam z nią pogadać na poważnie. Wszystko od razu się wyjaśniło. Ona tylko pomagała Luke'owi, pomóc mnie zdobyć, a sama umawiała się z Ashton'em. Zdziwiłam się i zaczęłam się głupio cieszyć, byłam szczęśliwa, że jej się udaje. Powiedziała mi także, że Luke będzie na mnie dziś czekał o 18:00 pod kinem. Cała uradowana wyskoczyłam z łóżka. Zaczęłam się ubierać i postanowiłam pójść do kosmetyczki z moją najwspanialszą siostrą, było naprawdę relaksująco. Gdy tylko wyszłyśmy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Nie znałam wyświetlającego się numeru, ale Am powiedziała mi, że to Luke.

- Hej, to ja Luke. Myślałem, że nie odbierzesz. - oznajmił.
Cóż, Am mi wszystko dokładnie wyjaśniła, ale ja chciałam się z nim troche podroczyć i udawałam zdenerwowaną.
- Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?
- No, wiesz Nicole, ja chciałem ... . - zaczął się plątać, a ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
- No to co chcesz? - spytałam już milszym tonem.
- Miała byś ochotę pójść dziś ze mną do kina? - zapytał nieśmiało.
- Jasne, Am mi już wszystko opowiedziała, o 18 pod kinem, tak?
- Tak, to do zobaczenia. - pożegnał się i rozłączył.
Gdy tylko skończyłam rozmowę zaczęłam się śmiać. Przez całą powrotną drogę chichotałam. W domu puściłyśmy muzykę i sprzątałyśmy, wygłupiając się. Po naszych szaleństwach, znowu wyszłyśmy tym razem na krótki orzeźwiający spacerek i na zakupy, po nową sukienkę. Tym razem wybór był o wiele prostszy.
2 godziny później ... .
Byłam już gotowa. Miałam na sobie błękitną sukienkę, założyłam też czarne szpilki, a włosy splotłam w kłosa. Zamówiłam taksówkę i punktualnie o 18:00 byłam pod kinem. Luke już tam był, przywitał się ze mną i wręczył bukiet pięknych czerwonych róż. Ja oczywiście nie wiedziałam co się stało, więc zapytałam:
- Co Ci się stało z nosem?
- Ymm... Mała wpadka z twoim najlepszym kolegą, jak on William ? - odpowiedział.
- To nie możliwe on by takiego czegoś nie zrobił. - nie dowierzałam.
- Oj... Nie ważne. Ślicznie wyglądasz. - powiedział i udaliśmy się na film.
Nie przejmowałam się tym zbytnio długo. Film był bardzo fajny, dobrze że wybrał komedie romantyczną, ale horror też był by fajny. No ale nie ma co marudzić. Po wyjściu z kina poszliśmy jeszcze na kolację do eleganckiej restauracji. Atmosfera była cudowna, Luke też świetnie wyglądał, w końcu udało mu się ogarnąć tą zwykle niestaranną fryzurę.
- Ja już będę się zbierać. - oznajmiłam, gdy skończyłam swoje danie.
- Dobrze, to ja Cię odprowadzę. - zaproponował i się uśmiechnął.
No i poszliśmy razem. Trzymając się za ręce, pod gwieździstym niebem, a wokół nas pięknie oświetlone miasto.
- To tutaj. - powiedziałam, gdy byliśmy już pod moim domem.
Luke podziękował mi za dzisiejszy wieczór, a potem jego usta zaczęły się niebezpiecznie zbliżać do moich. Jego wargi już delikatnie dotykały moich, gdy ja spanikowałam i z całej siły go spoliczkowałam. A potem szybko uciekłam do domu, sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. Może dlatego, że jak dla mnie to wszystko się trochę za szybko działo.

* Amy *
Już 19:00, czas wychodzić, bo się spóźnię. Wciągnęłam moje czarne trampki i szybkim krokiem ruszyłam w kierunku domu Ashton'a. Gdy dotarłam na miejsce trochę się zdziwiłam. W całym domu były pogaszone światła. Może coś się stało? Jednak po chwili czekania w drzwiach stanął Ash.
- Zapraszam do środka. - powiedział i ręką wskazał na salon.
Gdy tylko weszłam, poczułam delikatny zapach lawendy. W salonie, wszędzie były porozstawiane malutkie świeczki. Było czuć taki niesamowity klimat.
- Zamknij oczy. - powiedział gdy usiadłam na fotelu.
Potem kazał mi wyciągnąć obie ręce przed siebie, gdy oznajmił, że mogę już otworzyć oczy, w dłoniach ujrzałam maleńkie ciasteczko w kształcie serduszka. Okazało się, że sam, specjalnie je dla mnie upiekł, choć nie było to łatwe. Potem zjedliśmy kolację, a w tle grała nastrojowa muzyka. Dodatkowo Ash cały czas rzucał żartami, także był to naprawdę udany wieczór. W jego towarzystwie zupełnie zapominam o ,,tych zdarzeniach'', przez które zwykle nie mogłam spać po nocach. Nagle Ashton zapytał : Czy mogę wiedzieć co to jest? I wskazał na moją rękę. Cóż, kiedyś chyba musiałby poznać historie tych blizn, ale nie spodziewałam się, że stanie się to tak szybko. Gdy tylko o to spytał z moich oczu popłynęły łzy, to była bolesna przeszłość o której tak bardzo chciałam zapomnieć.
- Hej, nie płacz, nie musisz mówić, przepraszam. - powiedział troskliwie i mnie przytulił.
Jednak nie chciałam odwlekać tej odpowiedzi. Musiałam to z siebie w końcu wyrzucić. ,,Ta historia miała miejsce 2 lata temu. ... Potem trafiłam do szpitala. Około dwóch tygodni leżałam w śpiączce. Rodzice i Nicole myśleli, że z tego nie wyjdę, ale w końcu nadszedł dzień gdy się wybudziłam. Potem trafiłam pod opiekę psychologa, bo rodzice bali się, że znów to zrobię. W szkole czułam się wytykana przez innych, no i jeszcze Ona tam chodziła. Po zakończeniu roku szkolnego rodzice postanowili, że kupią nam dom w Londynie byśmy mogły o tym zapomnieć.''
- No, a resztę to już znasz. - powiedziałam.
- Nigdy nie pozwolę by ktoś cię tak skrzywdził. - oznajmił i jeszcze mocniej mnie przytulił. Siedzieliśmy tak chwilę w kompletnej ciszy. Spoglądałam na płomień jednej ze świeczki, gdy Ashston podniósł do góry mój podbródek, tak, że oboje patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
- Kocham cię Amy. - powiedział cichutko, a potem delikatnie mnie pocałował.
I choć nasz pocałunek trwał zaledwie kilka sekund, to moje serce zaczęło bić mocniej.

Ta chwila mogła by trwać wiecznie, tylko ty i ja i bicie naszych serc.

Tego wieczoru połączyło nas jeszcze kilka takich pocałunków. Ale przecież życie nie jest niekończącą się bajką i nawet takie piękne momenty mają swój koniec.


* Ashton *
Na ustach Amy składałem kolejny pocałunek, gdy nagle bez pukania i żadnych z tych rzeczy do mojego domu wpadł Luke.
- Ooo to może ja nie będę przeszkadzał. - powiedział gdy wszedł do salonu.
No lepszego momentu sobie nie mógł wybrać. Po prostu świetnie. Amy chyba też była trochę zła na niego za to nagłe wtargnięcie, lecz po chwili spokojnym głosem spytała Luke'a: A jak randka z Nicky?
- No aż tak pięknie jak u was to nie było. - odparł i zaczął się głośno śmiać.
A potem zaczął nam opowiadać, jak to go Nicole spoliczkowała. Hahaha ...  no nie zazdroszczę mu. Ale widocznie zasłużyło mu się. Gdy zaczęło się robić późno, Amy chciała już wracać do domu. Odwiozłem ją swoją bryką, odprowadziłem ją pod same drzwi, żegnając się namiętnym pocałunkiem, który trwał już o wiele dłużej niż pozostałe.
________________________________

A ta romantyczna końcówka ze specjalną dedykacją dla ALL. ♥
Sander XsX & Jane XaX •.•


3 komentarze: